Przepiękna szatynka podążała do szkoły muzycznej. W jej głowie plątało się pełno myśli, wspomnień. Na jej twarzy pojawiał się promienny uśmiech, gdy wspomniała wspólne chwile z dzieciństwa. Kiedy jako jeszcze mała dziewczynka siedziała razem z mamą, tatą i siostrzyczką na dywanie wokół rozsypanych puzzli i razem starali się dopasować jedną część układanki do reszty. Chwile spędzone razem na placu zabaw, wspólne przygotowywanie obiadów. Okres dzieciństwa był dla niej najlepszym, ponieważ spędziła go w pełnej, szczęśliwej rodzinie. Dobrze wiedziała, że tamte chwile już nie wrócą. Już nigdy nie będzie w pełni szczęśliwa. Chociaż jej zachowanie w oczach innych mogło wróżyć, że dziewczyna jest bezduszną osobą, ona wcale taka nie była. Violetta bardzo tęskniła za swoją mamą, nie chciała przyjąć do wiadomości tego, że już nigdy nie wróci, że nigdy jej nie zobaczy...
Z oka szatynki wypłynęła pojedyncza łza, którą od razu starła. Nie chciała by ktoś widział, że płacze, jednak czasami to było silniejsze od niej. Weszła do budynku przepełnionego ludźmi. Wszyscy tryskali radością, co jeszcze bardziej ją gnębiło. Rozejrzała się wokół swojej osi i podeszła do ławki znajdującej się w roku, po czym usiadła na niej. Jej wzrok powędrował na sylwetkę Leona. W jej oczach pojawiły się iskierki. W tym chłopaku było coś... coś niezwykłego co przyciągało go do niej. Może to te piękne oczy? A może charakter? Sama tego nie wiedziała.
***
Przystojny nastolatek wszedł do budynku i od razu udał się do grupki przyjaciół stojących przed salą muzyczną. Przywitał się z nimi.
-Hej Leon-wykonali tę samą czynność.
Do rozpoczęcia lekcji zostało jeszcze trochę czasu. Z początku wszyscy razem rozmawiali o różnych sprawach, lecz jakiś czas później Leon odłączył od nich, ponieważ w zasięgu jego wzroku pojawiła się przepiękna nastolatka, która skradła jego serce. Patrzył na nią z iskierkami w oczach i uśmiechem na twarzy, kochał się jej przyglądać. Mógłby nigdy nie przestawać. Czynność, którą aktualnie wykonywał sprawiła, że cały świat przestał się dla niego liczyć i żadne słowa wypowiedziane przez jego przyjaciół do niego nie docierały.
-Leon, a ty co o tym sądzisz?-kiedy usłyszał głos przyjaciółki Francesci, nagle ożył.
-Co?-zapytał zdezorientowany.
-Ehh... Słuchałeś nas w ogóle?-zapytała.
-Przepraszam, ja tylkoo... Przepraszam.
Wzrok dziewczyny powędrował w miejsce, w którym przed chwilą Leon zatopił swój wzrok. Ujrzała nastolatkę, za którą zbytnio nie przepadała. Teraz już wszystko było dla niej jasne. Był zakochany.
-Ona Ci się podoba?
-No.... Może.... No dobra, tak podoba mi się...-odpowiedział speszony.
-Leon, przepraszam, że to mówię, ale to nie jest odpowiednia dziewczyna dla Ciebie, to jest jakiś bezduszny potwór, który owinie sobie Ciebie wokół palca, a potem zostawi. Daj sobie z nią spokój.
-Nie mów tak o niej, znasz ją?
-No nie, ale... Ty też jej nie znasz.
-No właśnie, tylko, że ja chce ją poznać.
-Leon... Pamiętaj, że Cię ostrzegałam.
Chłopak odszedł od reszty. Myślał, że Francesca może mieć częściowo rację. On jej wcale nie zna i chociaż pragnie poznać, to ona nie chce, żeby to nastało. Miłość to przepiękne uczucie, jednak kiedy druga osoba nie oddaje twojego uczucia, czujesz się jakby twój cały świat się walił. Tak właśnie czuł się Leon. Pragnął przyjaźni Violetty, pragnął aby powierzyła mu swoje zaufanie, pragnął być kimś ważnym dla dziewczyny, a nie tylko zwykłym człowiekiem jak każdy inny istniejący na tym wielkim świecie. Pragnął po prostu miłości.Nie wierzył jak bardzo dziewczyna go zmieniła. Zawsze był wesoły, pogodny... A teraz? Teraz kiedy ona pojawiła się w jego życiu poczuł, że ma dla kogo żyć. Czasami jednak czuje się jakby nie miał sensu życia kiedy uświadamia sobie, że to tylko ona dla niego jest całym życiem, a on dla niej jest nikim.
***
Oboje myśleli tylko o jednym. O sobie nawzajem. Chociaż Leon o tym nie wiedział Violetta także czuła coś do Leona. Wiedziała, że nie przyzna się do tego. Nie chciała się do tego przyznać nawet samej sobie. Zawsze zaprzeczała. On za to był pewny swoich uczuć. Oboje tak bardzo różni jednocześnie byli sobie tacy bliscy.
Na zajęciach byli jakby nieprzytomni. Bo bo jak tu się skupić podczas kiedy osoba, w której jesteś zakochany siedzi zaledwie dwa miejsca dalej? Ocknęli się dopiero, gdy nauczyciel zwrócił im uwagę. Na lekcji z Pablo zostały ogłoszone składy grup wykonujących poszczególne piosenki.
- Como Quieres - Violetta
- Junto a Ti - Violetta, Francesca
- Ven Con Nosotros - Chłopacy
- Entre Dos Mundos - Leon
- Ti Credo - Francesca
- Algo Se Enciende - Wszyscy
- Esto no Puede Terminar - Wszyscy
- Podemos - Osoby, które będą grały głównych bohaterów
- + układy taneczne
-Kiedy zaczynamy próby? Chce mieć to jak najszybciej z głowy.-prychnęła oschle.
-Jutro.
-A co jeśli jutro nie mam czasu, co?
-No nie wiem, powiedziałaś, że chcesz mieć to jak najszybciej z głowy-posłała jej ironiczny uśmiech.
-Masz być jutro o 6:30 przed zajęciami w szkole, masz być na czas.-powiedziała i odeszła.
-Masz być na czas-powtórzyła głośno przedrzeźniając Francescę Violetta.
-Słyszałam!-krzyknęła z końca sali.
-O to mi chodziło!
Po skończonej rozmowie odeszła. Nie mogła w to uwierzyć. Dlaczego zawsze wszyscy oceniają jaka jest tak naprawdę jej nie znając?! Już kompletnie nie rozumiała ludzi otaczających ją na tym wielkim świecie. Wyszła ze szkoły i zaczęła podążać w stronę swojego domu. W jej głowie znów pojawiła się pewna postać o pięknych brązowych włosach i hipnotyzujących oczach. Za wszelką cenę próbowała wybić sobie z głowy chłopaka, jednak nie potrafiła. Za dużo dla niej znaczył. Powoli stawał się dla niej ważniejszy niż myślała. Ona jednak cały czas zaprzeczała. Nie wiedziała, że jej niezdecydowanie bardzo rani chłopaka. Gdyby tylko Leon posiadał moc czytania w myślach... Życie stało by się łatwiejsze. Wiedział by, że dla dziewczyny staje się powoli jak narkotyk. Chociaż chce przestać nie może.
Otworzyła drzwi swojego domu i weszła do środka. W domu nie było nikogo. Była sama jak palec. Nawet Olga gdzieś wyszła, jednak nie przeszkadzało jej to. Już przyzwyczaiła się do przebywania w samotności. Zrzuciła z siebie torebkę i udała się do kuchni, w której wypiła szklankę soku pomarańczowego. Następnie zamknęła się w swoim pokoju i położyła na łóżku. Po jakimś czasie zasnęła.
Otworzyła oczy. Jakimś dziwnym trafem miała na sobie inne ubrania niż te w których zasnęła. Teraz była to piękna błękitna asymetryczna sukienka sięgająca jej do kolan. Wstała i ujrzała jego. Stał w koszuli w kratę na parterze jej domu z bukietem kwiatów. Nie wiedziała co się dzieje, jednak przyjęła podarowane jej czerwone róże. Złapał jej rękę i razem wyszli na zewnątrz. Nie opierała się.
-Gdzie idziemy?-zapytała.
Nic nie odpowiedział. Cisza która panowała pomiędzy nimi nie przeszkadzała jej. Szli przez park. Ciepły wiatr powiewał czerwonymi liśćmi, które spadły z drzewa. Panowała bardzo romantyczna atmosfera. Usiedli na pomalowanej białą farbą ławce. Promienie słońca lekko muskały twarze Leona i Violetty. Chłopak nadal nie puszczał dłoni dziewczyny, co jej nie przeszkadzało, wręcz podobało. Nagle ich wzrok zatrzymał się w jednym miejscu. Oboje nawzajem patrzyli sobie w oczy. Na ich twarzach pojawiły się promienne uśmiechy, a dziewczyna najwyraźniej speszona całą sytuacją spuściła głowę. On ujął jej podbródek i uniósł ku górze. powolnym ruchem zbliżył swoje usta do warg dziewczyny i złożył na nich delikatny, lecz zarazem namiętny pocałunek.
-Nie!-nastolatka otworzyła oczy i zerwała się z łóżka. Rozejrzała się po pokoju i stwierdziła, że to był tylko sen. 'Nie wystarczą Ci myśli? Do moich snów też musiałeś wtargnąć?!'-pomyślała. Nagle drzwi do jej pokoju się uchyliły...
~*~
Haha, ale skończyłam XD
Nie martwcie się! To tylko sen! XD Ma się ten dar pocieszania ;D xd
Śmutno mi :cc Skończyły mi się dzisiaj ferie >.<
Koszmar po prostu! Jeszcze tak na dobry początek koleżanka mi w szatki sok pomarańczowy na twarzy wylała, ehh... xDDD
Podobał Wam się odcinek Violetty? *.*
Mi tak, tylko... biedna Fran, Vilu ;cc
I Diego... Myśli, że Vilu się fochła :c
Co z tego, że gnojek niedobry z Lu knuje xDD I tak go loffaciam xD
Yo Amo Diego! <3
Teraz się Hiszpańskiego zachciało? xD
Pozdrooo ;***
~Nelly
Świetny;3 Kiedy next ?:D +Mam pytanie jestes za Leonettą czy Diegolettą ??Bo piszesz że loffćiasz Diega ?:D:P
OdpowiedzUsuńLoffciam Diego, ale będzie Leonetta xD
UsuńCiesze się, że się podoba ;DDD
~Nelly
Świetny rozdział!*.* Proszę cię zawsze pisz rozdzialy z perspektywy narratora,tak wychodzą ci o wiele lepiej niż wtedy,gdy są z perspektywy Violetty :D
OdpowiedzUsuń"Spokojnie,to tylko sen"? ;-; Ja nie chciałam żeby to był sen.Mam nadzieję że mimo tego,że jesteś za Dielettą,to na blogu będziesz się skupiać na leonettcie,bo świetnie ci to wychodzi *.* A teraz coś,na co czekałam,gdy ty miałaś ferie a ja chodzilam do szkoły :Muahah!Mam ferie,mam ferie,mam ferie,mam ferie *taniec radości* :D
Zamknij się, please! xD
UsuńDołujesz xDD
Ale za 4 miesiące wakacje :D
I gimbaza -.- xD
Chyba będę tak pisać xdd
~Nelly
Szkoda, że tylko sen. ;(
OdpowiedzUsuńOgólnie rozdział bardzo fajny i czekam na Next. ;D
Zapraszam do przeczytania rozdziału 7 ;)
Trochę krótki, ale mam nadzieję, że się spodoba.
Pozdrawiam ;**
<3
Na pewno zobaczę! Kocham twojego bloga i przepraszam, że ostatnio wcale nie komentowałam, ale w ogóle nie mam czasu ;c Skończyły mi się ferie i nawet tu zbytnio go nie mam ;/ Przepraszam. Kolejny rozdział postaram się dodać jutro, gyż jeszcze go nie napisałam -_- Leń!
UsuńPozdrawiam ;**
~Nelly
Mi też się skończyły ;(
UsuńEhh.. ;(
UsuńSuper rozdział! Czekam na next :D
~Nelly