Przez dwa tygodnie sporo się zmieniło. Alice już pogodziła się ze śmiercią ojca. A stało się to dzięki Diego, z którym zaczęła spędzać bardzo dużo czasu. To on wyprowadził ją z depresji. Wytłumaczył jej, że German jest teraz szczęśliwy w niebie, tam na górze. Kiedyś każdy tam trafi i wszyscy razem się spotkają.
Violetta natomiast... Z nią było gorzej. Towarzystwo Leona dodawało jej otuchy, jednak nie zmieniało humoru. Cały czas siedziała zdołowana w swoim pokoju. Nie chodziła do szkoły, nie jadła... była wrakiem człowieka. Obwiniała się za śmierć ojca, chociaż wszyscy temu zaprzeczali. Leon nie odstępował jej na krok, był gotów zostać przy niej nawet w nocy, jednak inni uważali że powinien odpocząć. Dziewczynę bez przerwy prześladowały koszmary. Cały czas śniło jej się to nieprzyjemne wydarzenie... Budziła się w nocy z krzykiem i Clara, ich ciocia, która zamieszkała z nimi po śmierci Germana, musiała ją uspokajać. Clara była siostrą ich zmarłej matki, a ponieważ dziewczynki nie są jeszcze pełnoletnie, obiecała, że zajmie się nimi do czasu, aż osiągną wystarczający wiem, aby zamieszkać i żyć samodzielnie.
Jak zawsze po szkole do Violetty przyszedł szatyn o szmaragdowych oczach. Dzięki Alice znał już cały życiorys życia nastolatki i wiedział, że nie miała łatwego życia. Pragną być tym, który ją uszczęśliwi i sprawi, że zaufa ludziom, a przede wszystkim jemu. Wszedł do jej pokoju. Siedziała na beżowym parapecie przy dużym oknie, w które miała zatopione oczy, co było już codziennością. Jej wzrok wędrował po podwórku znajdującym się przed jej domem. Lekko oparła głowę o szybę i westchnęła.
Chłopak podszedł do parapetu i zajął kawałek wolnego miejsca obok dziewczyny. Lekko musnął jej policzek, po czym ujął jej dłoń.
-Jak się czujesz?-wypowiedział słowa skierowane do dziewczyny.
Nie dała odpowiedzi. Spojrzała na niego, a chwilę później ponownie na okno.
-Wiem... Nie jest Ci teraz łatwo, ale zrozum. Nie możesz się obwiniać.
-Ale to jest moja wina.-powiedziała cicho, ledwo słyszalnie, a z jej oka wypłynęła pojedyncza łza. Obwiniała się. Obwiniała się za wszystko, nie rozumiała, że to nie jest jej wina. On ułożył kciuk na jej policzku i szybkim ruchem starł "kroplę deszczu".
-Ależ Violetto... Zrozum. To nie jest twoja wina i nie powinnaś się obwiniać. Wiem. Jest Ci teraz bardzo ciężko. Ale gdyby twój ojciec żył, na pewno nie chciałby, abyś się za wszystko obwiniała.
-No właśnie. Gdyby żył, ale teraz ty zrozum. Jego już nie ma, nie będzie... Jestem sama...-odparła smutnym głosem. Chciała uświadomić mu, że ma rację, jednak nie poddawał się.
-Mylisz się Violetto. Może nie ma go na tym świecie, nie poczujesz już jego dotyku, ale to nie znaczy, że go nie ma. On cały czas jest z tobą, czuwa kiedy śpisz. Cierpi kiedy płaczesz, obwiniasz się. Przeżywa wszystko razem z tobą. Jest z tobą tu-wskazał na serce-jest i zawsze, już do końca życia będzie w twoim sercu. On bardzo Cię kocha i wierzę w to, że nie chciałby abyś cierpiała. Jest teraz bardzo szczęśliwy tam na górze. Jest tam z twoją mamą, swoją rodziną i kiedyś wszyscy tam trafimy. Wystarczy, że uwierzysz, a będzie Ci się śnił, lecz w tych dobrych snach. Będzie dawał Ci rady w trudnych chwilach... Będzie czuwał i pilnował, aby nikt Cię nie zranił.
Violetta popatrzyła na niego, po czym wtuliła się w jego ciepły tors. Lekko ucałował jej czubek jej głowy i objął silnymi ramionami.
-Dziękuję. Bardzo dziękuję. Dzięki tobie rozumiem, że świat może wcale nie jest taki zły. Tata byłby Ci wdzięczny... Dziękuję Leonie.-powiedziała, a kąciki jej ust, pierwszy raz on dłuższego czasu powędrowały ku górze. On odwdzięczył jej się szczerym i szerokim uśmiechem.-Dlaczego jesteś taki szczęśliwy?-zaśmiała się cichutko.
-Kocham kiedy się uśmiechasz. Tak pięknie wtedy wyglądasz...
-Dlaczego ty jesteś dla mnie taki miły? Ja zawsze traktowałam Cię bardzo źle... Nie zasłużyłam na to, aby Cię poznać.
-Ponieważ... Ponieważ Cię kocham Violetto. Pragnę twojego uśmiechu i obecności, a cierpię kiedy płaczesz. Wtedy moje serce się kroi. Kiedy mnie odtrącasz, udajesz, że nie zauważasz jakaś część mnie umiera. I chociaż wiem, że los nie zawsze układa szczęśliwe scenariusze i tobie nie przypisał dobrego, to wierzę, że będziesz szczęśliwa. Ja chcę Cię uszczęśliwić. Chcę być barwami wypełniającymi twój ponury świat. Chcę być twój. Widzę, że czasem mnie odtrącasz. Widzę też jednak jeszcze jedno. Wiem, że ja też nie jestem Ci obojętny. Widzę jak na mnie patrzysz, jak masz iskry w oczach kiedy jestem przy tobie. Widzę wszytko...
-Masz rację Leonie... Ja także Cię kocham. I chociaż może czasem próbuję wmówić sobie, że jest inaczej, to jakaś część mojego serca pragnie Ciebie. Pragnie twojego towarzystwa, twojego głosu. Moje całe serce bije mocniej, kiedy przy mnie jesteś. Jak mnie przytulasz... Bije tylko i wyłącznie dla Ciebie. Na co dzień kiedy widzę Cię z inną dziewczyną jestem cholernie zazdrosna. Kiedy Cię przy mnie nie ma... płaczę. Pragnę być twoja. Tylko twoja. Pozwól mi być szczęśliwą. A będę nią tylko z tobą.-wyznała. Sama nie wierzyła w to, że wyznała mu swoje długo skrywane uczucia.
Leon nie odpowiedział, lecz zrobił coś czego dziewczyna się nie spodziewała. Podniósł Violettę i ułożysz na sowich kolanach po czym powolnym ruchem przybliżył się do niej i lekko musnął jej usta. To był jej pierwszy prawdziwy pocałunek.
-Nie zrań mnie.
-Nie śmiałym.
~*~
I'm sorry people.
I had to give "Twilight" :)
I Love It <3
Ok...
Polish xd
Faza na angielski? Nie sądze xd
Raczej na Zmierzch *.*
Bella i Edward *__*
Przepraszam xd
Ok, rozdział.
Ocenę pozostawiam Wam.
Macie tą Leonettę i się cieszcze.
Coś jeszcze?
Chyba nie :P
Pozdrawiam wszystkich którzy czytają to "coś".
~Nel
Vicky,Nelly, Biki,po prostu moja mordko, dziękuje za rozdział!<3 Leonetta *.* Kochany Leonś jak zwykle pomaga Violi,to takie slodkie <3 tylko, że u ciebie to nie było "zwykle" , u ciebie to było niezwykłe. No bo...violetta straciła ojca, całymi dniami płacze, męczy się, a Leon się nią opiekuje, pomaga jej, po prostu swietne !<3 Albo mi sie wydaje, albo coś tu było z naszych historyjek wzięte :D
OdpowiedzUsuńTo..życzę weny, czekam na nexta, bla bla bla ;3
Adios
Twoja niezdara co z krzesła spadla ;*
Hahahhah, wiesz...
UsuńA może raczej nie wiesz...
Raczej z tego wzięłam pomysł na historyjki :D
Miałam to zaplanowane jeszcze zanim założyłam bloga :D
Trolololo c:
Nie wierzę Ci :DD
~Nel
Hehe ;)
OdpowiedzUsuńFajny i bardzo romantyczny ;D
Kocham Leonette ... u sb jej nie mam, więc chociaż u cb ;) haha
nie no serio : SUPER ;**
Czekam na NEXT ;)
xoxo <3
Dzięki :)
UsuńI już pisałam pod wcześniejszym twoim komentarzem.
Coś się zepsuło albo u Ciebie, albo u mnie i nie mogę dodać komentarza, bo obserwatorzy nachodzą na komentarz i się nie da ;// Więc przepraszam, że nie komentuję :(
XoXo :*
~Nel
już wszystko naprawione ;D
OdpowiedzUsuńjakaś mała usterka ;)
wielkie dzięki ;*
pozdrawiam <33