niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 5

        Violetta

    Wstałam i ubrałam się w przyszykowane wczoraj ubrania. Dzisiaj mój pierwszy dzień w szkole muzycznej. Sama nie wiem czy cieszyć się, czy nie. Z jednej strony fajnie, bo mogę doskonalić moje umiejętności, ale z drugiej... Trochę mi głupio, bo narobiłam Leonowi nadziei, że może coś między nami będzie, a kiedy to już miało nastąpić ja się wycofałam. Ale nie rozumiem... Chyba nie powinnam mieć z tego powodu poczucie winy, prawda? Więc dlaczego je mam? Sama już nie wiem...
     Dzisiejsza pogoda, nie przypomina letniej. Za oknem pada deszcz, a słońce zasłaniają duże ilości ciemnych chmur. Zeszłam na dół schodami i wyszłam z domu. Dzisiaj postanowiłam odpuścić sobie poranny posiłek. Po prostu nie mam na niego ochoty. Powolnym krokiem udałam się do szkoły.
    Weszłam do wielkiego budynku, na którym widniał duży napis "Studio On Beat". Rozejrzałam się. W zasięgu mojego wzroku nie zobaczyłam Leona, więc poszłam dalej. Podeszłam do dużej tablicy informacyjnej i zaczęłam szukać planu lekcji klasy, z którą będę się uczyć. Odnalazłam rozkład zajęć klasy 1 A i wywnioskowałam, że mam teraz lekcję tańca. Do klasy chodziłam z Alice, Francescą, Maxim, Marco, Diego, Leonem, Nata... Stop! Leonem? Ughh... Leonem i Natalią. Czyli, że jak na złość będę przebywać z nim jeszcze więcej czasu niż myślałam.
   Weszłam do sali tanecznej i podeszłam do barierki, po czym zaczęłam się rozciągać. W młodszym wieku chodziłam na balet, więc zrobienie szpagatu itp. nie sprawia mi najmniejszego problemu. Spojrzałam w stronę wejścia i ujrzałam znanego mi bruneta. Szybkim krokiem do niego podeszłam.
-Diego?!-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Chłopak spojrzał na mnie i wyszczerzył się.
-Violetta! Jak ja Cię dawno nie widziałem!-wtuliłam się w nastolatka. Diego jest moim dawnym przyjacielem. Znamy się od czasu kiedy jeszcze chodziliśmy w pieluchach. Mamy ze sobą świetnie kontakty, jednak kiedy mielismy po 12 lat od musiał wyjechać. Traktuję go bardziej jak brata, niż kandydata na chłopaka, ale wiem, że on też nic do mnie nie czuje. Po jego wyjeździe wszystko w moim życiu zaczęło się sypać
-Ja Ciebie też, co tu robisz?-zapytałam po oderwaniu się od niego.
-Jak widać. Uczę się-odpowiedział wesoło na moje zadanie-a ty?
-Ja też, wczoraj się dostałam.-poinformowałam mojego jedynego przyjaciela. Może jednak jak on wrócił wszystko się unormuje?-chodzisz to tej klasy?
-Tak.
-Ja też.
-Hej-Diego tym razem zwrócił się do postaci, która właśnie pojawiła się w drzwiach. Także spojrzałam w tamtą stronę i ujrzałam Leona.
-Siema stary-powiedział i przytulili się po męsku.
Chciałam odejść, ale Diego mnie zatrzymał.
-Violetta, to jest Leon. Leon-Violetta.
-My się już znamy...-powiedziałam na co on przytaknął.
-To fajnie-powiedział mój "brat".
Jeszcze o czymś gadali, więc ja odeszłam. Co jakiś czas czułam na sobie wzrok Leona.Widziałam, że był smutny... Był smutny, przeze mnie. Nie rozumiem. Jeśli nic do niego nie czuję, to dlaczego mam poczucie winy? A może... może coś jednak dla mnie znaczy? Sama już nie wiem.
    Do sali wszedł nasz nauczyciel tańca, Gregorio. Był w dość dobrym humorze. Słyszałam, że przeważnie jest bez przerwy na coś zły i wszystkiego się czepia, więc to chyba dobrze, że dzisiaj postanowił sobie odpuścić (chyba). Oznajmił, że na dzisiejszych zajęciach będziemy musieli przedstawiać emocje, poprzez taniec.
   Wszyscy ustawili się w półokręgu, po czym nauczyciel zademonstrował na czym ma polegać zadanie. Na początku na ochotnika zgłosiła się Katie. Uczuciem, które wybrała było szczęście. Mi nie wychodzą te pozytywne emocje, w przeciwieństwie do dziewczyny, która je sobie wybrała. Muszę przyznać, że całkiem nieźle jej wyszło. Następnie Gregorio wybrał Leona. On postanowił przedstawić niespełnioną miłość. I znowu to cholerne poczucie winy... Czułam, że podczas wykonywania swojego zadania co jakiś czas spoglądał na mnie, na co ja szybko swój wzrok kierowałam na ścianę, lub w innym kierunku. Nie wiedziałam, że Leon tak dobrze tańczy. Poszło mu świetnie. Nauczyciel pochwalił go i po krótkim zastanowieniu się, wskazał na mnie. Wyszłam na środek. Moje kroki wyrażały smutek, nieszczęście... Poruszałam się płynnie i w rytm muzyki. Kiedy zakończyłam swój układ zostałam pochwalona przez Gregorio, który wydawał się być zadowolony z mojej choreografii. Odeszłam do reszty mojej klasy. Podszedł do mnie Diego.
-Nie wiedziałem, że tak świetnie tańczysz-ukazał szereg białych zębów.
-Bez przesady...
-Bez przesady? Byłaś super!
-Ehh... Może przyjdziesz dzisiaj do mnie?-na mojej twarzy także zakwitł szczery uśmiech.
-Pewnie.
     Reszta lekcji minęła dość szybko. Następnie razem z Diego wyszliśmy ze szkoły i udaliśmy się do mnie do domu. Na szczęście taty nie było w domu. Usiedliśmy na łóżku znajdującym się w moim pokoju i zaczęliśmy rozmawiać o czasach kiedy byliśmy młodsi. Towarzyszyły nam częste wybuchy śmiechem. Przypomniały mi się czasy, kiedy byłam małą, szczęśliwą dziewczynką, która miała pełną i szczęśliwą rodzinę. Bardzo mi tego brakowało... Na początku było mi trudno, ale już się przyzwyczaiłam. Diego najwyraźniej zobaczył, że posmutniałam, więc zapytał czy coś się stało.
-Nie nic... Chociaż w sumie, tak. Brakuje mi tego co było kiedyś. Czasu wspólnie spędzonego z rodziną, braku problemów... Moje relacje z ojcem się popsuły i teraz cały czas się kłócimy...
   Diego w odpowiedzi przytulił mnie czule. Zrobiło mi się ciepło w duszy, tak bardzo mi tego brakowało. Podziękowałam nastolatkowi. Jeszcze chwilę porozmawialiśmy, a potem niestety musiał iść. Odprowadziłam go kawałek. Z początku nie chciał, ponieważ było już dość ciemno, ale w końcu uległ. Pożegnałam go pocałunkiem w policzek i wróciłam do siebie. Było ciemniej niż myślałam, ale nie sprawiało mi to problemu. Spojrzałam na ekran telefonu, z którego wywnioskowałam, że zbliżała się godzina 22. Ups...? Przyśpieszyłam kroku, na serio szłam 2 godziny? Z Diego czas jakoś szybciej leci... Weszłam do domu szybkim krokiem szłam do siebie do pokoju, jednak los chciał, żebym znowu miała problemy. Kiedy zauważył mnie ojciec, z jego twarzy można było wyczytać złość.
-Gdzie byłaś?! Nie wracasz przypadkiem troszeczkę za późno?-powiedział kipiąc złością. Śmiesznie wyglądał, więc się zaśmiałam.-Z czego się śmiejesz, co?!
-Z ciebie. Byłam... Z resztą to nie twoja sprawa-uśmiechnęłam się ironicznie.
-Do pokoju gówniaro! (od aut. trolololo... poniosło mnie, haha xD)
   Po tych słowach już się nie odzywałam... Pobiegłam do pokoju wkurzona. Miałam go już dość! Robi mi awantury bez powodu. Byłam kompletnie zmęczona, więc poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, przebrałam i położyłam spać.

                                                                                   ~*~

Taki nijaki xd Bez sensu ^^ Przepraszam, że musieliście tak długo czekać ;///
~Nelly

  

7 komentarzy:

  1. Fajny rozdział. Zaskoczył mnie Diego, ale i tek fajnie ;) Bardzo mi się spodobał i czekam na NEXT :)
    Zapraszam do przeczytania rozdziału 3 ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo... Dopiero co czytałam twój rozdział i informowałam cię w komentarzu, że wstawiłam rozdział, wchodzę do siebie, patrzę i widzę, że ty zrobiłaś to samo, haha :D
      Ma się to wyczucie c'nie? :D
      Dziękuję bardzo <3
      ~Nelly

      Usuń
  2. Bardzo fajny rozdział ^.^
    Fajnie piszesz .
    Zaskoczyłaś mnie tym z Diego, ale pozytywnie :)
    Czekam na next i w wolnej chwili zapraszam do nas ! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej ;)
    kiedy następny rozdział ?
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kończę pisać, przepraszam, że tak dłu go ;cc
      Powinien pojawić się dzisiaj :)
      Muszę pisać do póki mi się ferie nie skończyły!! xDD
      Pozdrawiam ;*
      ~Nelly

      Usuń

Komentarz = Uśmiech na mojej twarzy = Szybciej dodany rozdział :)