ROZDZIAŁ CAŁY Z PERSPEKTYWY VIOLETTY
Wstałam z samego rana i ubrałam się w ten strój. Przez okno można było zauważyć, że na dworze panuje letnia pogoda. Promienie słoneczne ogrzewały dość mocno, a wiatr wiejący z szybką prędkością był ciepły. Po wykonaniu porannych czynności w toalecie zjadłam śniadanie przygotowane przez Olgę, naszą gosposię. Tym razem były to naleśniki z konfiturami polane syropem klonowym. Przy stole jak zwykle panowała niezręczna cisza pomiędzy mną a moim ojcem. Nie lubiłam spędzać z nim czasu. Kiedy żyła moja matka nasze relacje byłe lepsze niż teraz, jednak po jej śmierci oddaliliśmy się od siebie. Zawsze kłóciliśmy się o jakieś bzdury, więc teraz aby tego uniknąć, w ogóle z nim nie rozmawiam. Po skończonym posiłku postanowiłam, że udam się na spacer.
Przechadzałam się po Buenos-Aires mijając coraz to nowe uliczki. Sprawiało mi to dużą przyjemność. Pod nosem nuciłam melodię nowej piosenki, a z moich ust wypływały kolejne słowa.
Es seguro que me oíste hablar
de lo que se puede hacer,
de la magia que tiene cantar
y de ser quien quieres ser
Ya no importa qué pueda pasar,
sino lo que tú has de hacer,
el color que uses al pintar,
lo que pienses y el pincel
Kiedy miałam już zacząć śpiewać kolejne słowa piosenki, wpadł na mnie jakiś chłopak, w wypadu czego wylądowałam na chodniku. Co za koleś tak chodzi?! Mógłby chociaż trochę uważać!
-Uważaj jak chodzisz!-powiedział nieznajomy. Ja mam uważać?!
-Ja?! To ty powinieneś uważać!-krzyczałam podnosząc się z ziemi.
-Ta jas...-urwał, w chwili gdy jego wzrok skierował się na mnie- masz rację, przepraszam. Nic ci nie jest?
-Nie, chyba nie, ale następnym razem bardziej uważaj... A teraz sorry, ale muszę już iść, śpieszę się.
-Cześć. Jestem Ci winien przysługę!
-Yhym... Cześć-powiedziałam, po czym odeszłam. Chłopak, którego imienia nie znałam miał ciemne włosy. Szatyn posiadał piękne brązowe oczy. Miał na sobie koszulę w granatowo-białą kratę i jeansowe spodnie. Muszę przyznać, że był całkiem przystojny. Może nawet kiedyś... Nie! Nie Violetta! Obiecałaś coś sobie i dotrzymasz słowa. Nie myślisz o nim... Powiedziałam mu, że się śpieszę bo... Sama nie wiem, chciałam jak najszybciej stamtąd odejść. Po wielu przejściach z chłopakami nie lubię spędzać z nimi czasu. Jedyne czego żałuję to to, że utkwił mi w głowie, a ja nawet nie znam jego imienia. Ughh... I znowu o nim myślę! Po jakimś czasie postanowiłam, iż przejdę się w stronę Studio On Beat, do którego będę uczęszczać (mam nadzieję).
Wiele uśmiechniętych twarzy, bawiący się przyjaciele, uczniowie prezentujący swoje talenty. Przed budynkiem było ich pełno. Weszłam do środka, a tam jeszcze więcej wesołych, szczęśliwych ludzi. Dlaczego ja tak nie mogę?! Zrobiłam coś za co los chce mnie ukarać? Najwyraźniej jestem skazana na życie w smutku i samotności...
Stanęłam przed jakąś salą i przyglądałam się grupce śpiewających przyjaciół. Ja nie rozumiem jaka jest tego tajemnica? Jaka jest tajemnica bycia szczęśliwym? Eh... Zamyśliłam się nie zauważając, że skończyli swój występ. Kiedy już zauważyli, że się im przyglądam, zaczęli zbliżać się w moim kierunku.
-Cześć. Jesteś tu nowa?-spytała dziewczyna z prostymi brązowymi włosami.
-Emm... Nie, będę przystępować do egzaminu, ale nie powinno was to za bardzo interesować-stwierdziłam.
-No przepraszam, tylko pytam. Jestem Francesca.
-Violetta, sorry ale muszę iść.-powiedziałam, nie czekając na odpowiedź. Ostatnie słowa, które usłyszałam to "Dziwna jakaś ta Violetta". Jak zwykle. Ale nie przejmuję się tym. Spojrzałam na ekran telefonu, który przed chwilą wyjęłam z mojej torebki. Zegar pokazywał, iż jest godzina 17:00. Postanowiłam, że wrócę już do domu.
Po dotarciu do miejsca, w którym mieszkam, ojciec zrobił mi awanturę, że nie uprzedziłam go, iż wychodzę... Nie chciałam się z nim dłużej użerać, więc od razu udałam się do salonu, gdzie na stole stał już obiad. Miałam szczęście, gdyż Olga przygotowała moje ulubione danie. Po skończonym posiłku udałam się do łazienki, w której wzięłam krótki prysznic i ubrałam się w piżamę. Będąc już w swoim pokoju, położyłam się na łóżko. Na uszy nałożyłam słuchawki z motywem Ameryki. Właśnie leciała piosenka Rihanny, Diamonds. Po skończeniu się utworu i odsłuchaniu jeszcze kilku piosenek postanowiłam iść spać rozmyślając o dzisiejszym dniu i chłopaku, który za nic nie chciał wylecieć z mojej głowy.
~,~
Pierwszy rozdział jest :D
Może być?
Dziękuję za aż dwa komentarze pod prologiem! <3
Do nexta :*
~Nelly
Mam nadzieję,że mój komentarz będzie pierwszy :D
OdpowiedzUsuńNelly,rozdział wyszedł Ci świetnie !<3 I te spotkanie Leonetty *.* Tak jak już pisałam w prologu,fajnie że tutaj Violetta jest "tą złą" postacią ,którą "ktoś" odmieni.Bardzoo podobał mi się Twój sposób opisania sytuacji w studio.Szczęśliwi ludzie dookoła,a Violka smutna ,niewiedząca jaki jest sekret szczęścia <3 Bardzo się cieszę,że zdecydowałaś się na pisanie bloga i na pewno będę czytać każdy rozdział:D
Czekam z niecierpliwością na next ;)
Karolcia <3
Bardzo, bardo, bardzo, bardzo dziękuję C:
UsuńCieszę się, że Ci się podoba <3
~Nelly <3
Podobało mi się spotkanie Leonetty, gdzie ona próbuje tego chłopaka wyciągnąć z głowy.
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział <3
Nic dodać, nic ująć.
//Marliven
PS Z pewnością będę czytać, i komentować.